Sławomir Chudzik, malarz, grafik, bibliofil i entuzjasta. Był jedną z najważniejszych postaci środowiska artystycznego Białegostoku drugiej połowy XX wieku. Urodził się 16 sierpnia 1934 r. w Łomży. Absolwent Państwowego liceum sztuk plastycznych w Białymstoku (dzisiejsze Liceum Sztuk Plastycznych w Supraślu)
Rozpoczął studia na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku pod okiem Juliusza Studnickiego i Stanisława Teisseyre’a założycieli słynnej szkoły sopockiej. W 1964 r. Obronił dyplom z wyróżnieniem pod kierunkiem prof Rajmunda Pietkiewicza.
Sławomir Chudzik choć debiutował w połowie lat 60 tych, gdy w światowej sztuce dominowały tendencje konceptualne i performatywne, konsekwentnie wypracowywał własną wrażliwość na barwę i wyczucie koloru. Pozostał wierny malarstwu i grafice rozwijając je z pełną niezależnością i artystyczną wolnością.
Po studiach w Gdańsku wrócił do rodzinnego Białegostoku, gdzie wspólnie z żoną, architektką Cecylią Ambrożej-Chudzik, współtworzył lokalne środowisko twórcze.
Chudzik brał udział w większości wystaw organizowanych przez białostocki ZPAP, prezentował też prace m.in. w Gdańsku, Sopocie, Warszawie i Bielsku-Białej. Był ważną, inspirującą postacią lokalnego środowiska – współpracował z czasopismem „Kontrasty”, był kuratorem białowieskich plenerów i członkiem nieformalnej grupy „Zbrojownia”. Organizował również plenery polsko-bułgarskie w Ciechanowcu i Kopriwszticy.
Jego malarstwo przechodziło wyraźne przemiany. W latach 60. było ekspresyjne, operujące skrótem, mocnym kolorem i dynamicznym gestem. Malował akty, postaci we wnętrzach, martwe natury i sceny o biblijnej tematyce, unikając dosłowności na rzecz psychologicznego nastroju. W latach 70. jego paleta rozjaśniła się, kompozycje stały się swobodniejsze, a pejzaże niekiedy zbliżały się do abstrakcji. Powstały wówczas ważne cykle – Białowieża, Okna, Odbicia – wprowadzające motyw obrazu w obrazie.
W latach 80-tych, które były dla niego czasem mniejszej aktywności malarskiej, skoncentrował się na martwych naturach i syntetycznych pejzażach, utrzymanych w czerniach i szarościach. Równolegle tworzył przejmujące drzeworyty – medium, które było dla niego rodzajem artystycznego notatnika. Jego drzeworyty z lat 80., ukazujące liny, kajdany i narzędzia przymusu, były reakcją na stan wojenny i ograniczenie wolności – zarówno ludzkiej, jak i twórczej.
Chudzik pozostawił również ogromny dorobek w dziedzinie ekslibrisu. Projektował je dla bliskich mu osób – żony, przyjaciół, poetów i artystów. Jego ekslibrisy, lapidarne i dowcipne, tworzyły mapę jego środowiskowych i towarzyskich relacji. Jako bibliofil o wielkiej wrażliwości na formę traktował książkę jak dzieło sztuki: sam składał i oprawiał własne edycje, dbał o typografię, papier, okładkę. Przykładem jest stworzona przez niego własnoręcznie, odciśnięta na domowej prasie Spowiedź Władysława Broniewskiego.
Artysta z niezwykłą uważnością dokumentował zmieniającą się rzeczywistość. W serii drzeworytów poświęconych Białemustokowi utrwalił ginącą drewnianą zabudowę Rynku Siennego i okolicznych ulic – stając się jednym z pierwszych, którzy zauważyli zanik lokalnego dziedzictwa.
Biografia
Sławomir Chudzik, malarz, grafik, bibliofil i entuzjasta – był jedną z najważniejszych postaci środowiska artystycznego Białegostoku drugiej połowy XX wieku. Urodził się 16 sierpnia 1934 r. w Łomży. Absolwent Państwowego liceum sztuk plastycznych w Białymstoku (dzisiejsze Liceum Sztuk Plastycznych w Supraślu) Rozpoczął studia na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku pod okiem Juliusza Studnickiego i Stanisława Teisseyre’a założycieli słynnej szkoły sopockiej. W 1964 r. Obronił dyplom z wyróżnieniem pod kierunkiem prof Rajmunda Pietkiewicza. Sławomir Chudzik choć debiutował w połowie lat 60 tych, gdy w światowej sztuce dominowały tendencje konceptualne i performatywne, konsekwentnie wypracowywał własną wrażliwość na barwę i wyczucie koloru. Pozostał wierny malarstwu i grafice rozwijając je z pełną niezależnością i artystyczną wolnością. Po studiach w Gdańsku wrócił do rodzinnego Białegostoku, gdzie wspólnie z żoną, architektką Cecylią Ambrożej-Chudzik, współtworzył lokalne środowisko twórcze. Chudzik brał udział w większości wystaw organizowanych przez białostocki ZPAP, prezentował też prace m.in. w Gdańsku, Sopocie, Warszawie i Bielsku-Białej. Był ważną, inspirującą postacią lokalnego środowiska – współpracował z czasopismem „Kontrasty”, był kuratorem białowieskich plenerów i członkiem nieformalnej grupy „Zbrojownia”. Organizował również plenery polsko-bułgarskie w Ciechanowcu i Kopriwszticy. Jego malarstwo przechodziło wyraźne przemiany. W latach 60. było ekspresyjne, operujące skrótem, mocnym kolorem i dynamicznym gestem. Malował akty, postaci we wnętrzach, martwe natury i sceny o biblijnej tematyce, unikając dosłowności na rzecz psychologicznego nastroju. W latach 70. jego paleta rozjaśniła się, kompozycje stały się swobodniejsze, a pejzaże niekiedy zbliżały się do abstrakcji. Powstały wówczas ważne cykle – Białowieża, Okna, Odbicia – wprowadzające motyw obrazu w obrazie.
W latach 80-tych, które były dla niego czasem mniejszej aktywności malarskiej, skoncentrował się na martwych naturach i syntetycznych pejzażach, utrzymanych w czerniach i szarościach. Równolegle tworzył przejmujące drzeworyty – medium, które było dla niego rodzajem artystycznego notatnika. Jego drzeworyty z lat 80., ukazujące liny, kajdany i narzędzia przymusu, były reakcją na stan wojenny i ograniczenie wolności – zarówno ludzkiej, jak i twórczej.
Chudzik pozostawił również ogromny dorobek w dziedzinie ekslibrisu. Projektował je dla bliskich mu osób – żony, przyjaciół, poetów i artystów. Jego ekslibrisy, lapidarne i dowcipne, tworzyły mapę jego środowiskowych i towarzyskich relacji. Jako bibliofil o wielkiej wrażliwości na formę traktował książkę jak dzieło sztuki: sam składał i oprawiał własne edycje, dbał o typografię, papier, okładkę. Przykładem jest stworzona przez niego własnoręcznie, odciśnięta na domowej prasie Spowiedź Władysława Broniewskiego. Artysta z niezwykłą uważnością dokumentował zmieniającą się rzeczywistość. W serii drzeworytów poświęconych Białemustokowi utrwalił ginącą drewnianą zabudowę Rynku Siennego i okolicznych ulic – stając się jednym z pierwszych, którzy zauważyli zanik lokalnego dziedzictwa.